Nokia E7
Jeszcze wiele lat temu Nokia i Symbian były synonimem nowoczesnej, biznesowej techniki. Wraz z rozwojem iOS (wcześniej iPhone OS) oraz Androida trend ten zaczął mijać. Na chwilę obecną Symbian, mimo wydania jego nowej wersji (Symbian^3) uważany jest za system przestarzały i nienadążający za najnowszymi trendami. Jakiś czas temu wpadła mi w ręce nowa, biznesowa Nokia E7. W związku z tym postaram się pomóc Ci oszacować możliwości urządzenia oraz jego systemu na tle współczesnych smartphone’ów. O ile chodzi o estetykę zaprojektowania, E7 jest pierwszą od dawna Nokią, która mnie – fana Androida, pod wieloma względami zachwyciła. To co bardzo istotne: klawiatura QWERTY jest bardzo wygodna, choćby klawisze mogłyby posiadać nieco inny układ. Kolejne rzeczy, które zasługują na ogromny plus, to duży, czterocalowy ekran AMOLED z technologią Clear Black oraz gniazdo USB typu host. Niestety E7 ma także potężne minusy. Są nimi między innymi aparat, w którym brakuje podstawowej funkcji jaką dla mnie jest AutoFocus. A dodatkowo przestarzały (na szczęście wciąż żwawy) procesor oraz bardzo okrojona sposobność personalizacji.
Symbian nie jest systemem nowoczesnym – to już ustaliliśmy. Ale co to znaczy dla typowego użytkownika? O ile ktoś od dawna korzysta z Symbiana i nie miał jeszcze kontaktu z Windows Phone 7, Androidem, iOS czy innym WebOS’em, szybko znajdzie się w znanym już środowisku. Wiadomo – przyzwyczajenie drugą naturą człowieka. Środowisko te mimo upływu lat i premier kolejnych jego wersji, nie zyskało na funkcjonalności i funkcjonalności. Pojawia się jednak pytanie: czy ma możliwość nie ma co byłoby zainteresować się jakąś nową platformą? Taką która potrafi dostosować się do wymagań użytkownika. Symbian, jak już wspomniałem, ma bardzo okrojone możliwości personalizacji. Co prawda, można sobie przekształcić motyw, lub zapełnić ekran kluczowy do bólu nudnymi widgetami o stałej wysokości i szerokości. Ale czy to jest prawdziwa personalizacja?
A co ze zintegrowaną przeglądarką? Według mnie jest ona koszmarem. Ani to całkiem szybkie, ani efektywne. Z radą przychodzi mobilna Opera, dzięki której przeglądanie Internetu jest już dużo wygodniejsze. Jedyny minus takiego rozwiązania, to brak opcji pinch-to-zoom, czyli powiększania widoku strony przy użyciu gestu rozciągania strony. Kolejna kwestia to multimedia. Oglądanie filmów na ekranie E7 jest nie tylko płynne, niemniej jednak też bardzo przyjemne. W trakcie oglądania możemy rozłożyć klawiaturę i wykorzystać ją jako podstawkę, dzięki której ekran ustawiony będzie pod prawie idealnym kątem. Sam oglądałem film używając podłączonego pendrive’a – muszę przyznać, że nie spotkałem żadnych problemów nie licząc braku wsparcia dla niektórych formatów i kodeków.
Teoretycznie Nokia E7 ma być urządzeniem przeznaczonym do biznesu. Nie muszę chyba tłumaczyć, że poczta e-mail jest jedną z zasadniczych formalnych komunikacji współczesnego biznesmena i przedsiębiorcy. Zintegrowana w telefonie aplikacja poczty elektronicznej jednak nie zachwyca. Niestety, dosłownie w Ovi Sklepie nie byłem w stanie wyszukać żadnego dobrze spełniającego osobiste zadanie kontrahenta pocztowego.
Podsumowanie:
Pod kątem wykonani i podzespołów E7 jest całkowicie niezłą propozycją – poza generacją procesora nie mam właściwie nic do zarzucenia całej konstrukcji. Jednakże, jeżeli chodzi o system, to nie był bym w stanie porzucić Androida dosłownie na rzecz nowego Symbiana. Brakuje synchronizacji z chmurą, też dopracowanych i unikalnych funkcjonalnie programów, których na dzień dzisiejszy próżno w Symbianie poszukiwać. Brakuje współczesności.